emigracja szkocja

[Tkanina…w kratkę] Poliglotka bez języka…

Mój tata mawiał – warto uczyć się języków: wówczas i z wrogiem, i z przyjacielem łatwiej się porozumieć. Oj, nie słuchało się tatusia! Zapewne zawiniła tak zwana względność czasowa rozchodzenia się fal dźwiękowych 🙂 rodzice coś mówią jak masz 15 lat, dociera dopiero około 30-tki, albo i później.

Poważnie, to osoby zaledwie kilka lat ode mnie młodsze, mogą nie wierzyć, że można nie znać języka angielskiego „ni w ząb”. Można.

Obowiązkowo uczyłam się języka rosyjskiego – przez 9 lat. W szkole średniej wybrałam niemiecki, bo mi było z nim bardziej po drodze w sensie melodii i akcentu.

Ogólnie jestem głąbem językowym i wymowa angielska była barierą nie-do-pokonania. Po kilku nieudanych próbach, kiedy to nie byłam w stanie wymówić prostego słowa w taki sposób, żeby być zrozumianą, obiecałam sobie, że nigdy nie będę już marnowała czasu na to, co niemożliwe.

O! Zajęłam się poetyckim polskim i użytkowym niemieckim.

Droga poprowadziła mnie do Edynburga – a tu jednak mówi się po angielsku (no…w każdym razie na jego bazie hahaha). Znałam „yes” oraz „no” – „not” to już był za wyskoki poziom.

Zresztą … to jest Szkocja. „Tak” – nie zawsze tłumaczy się „yes”… A to dodatkowe utrudnienie – ale raczej dla tych, którzy znają język angielski… Mi to w ogóle nie przeszkadzało.

bez języka w Szkocji

Pismo obrazkowe w Edynburgu ma się dobrze 🙂

Moje początki adekwatnie do sytuacji ujęła moja klientka. Według niej to było tak: „ja mówię, mówię, tłumacze, opowiadam, co i jak. Kate stoi i w miarę odpowiednio kiwa głową, i mruga odpowiadając w odpowiednich miejscach „yes”. Na końcu rozmowy pytam ją „rozumiesz wszystko?” A ona z anielskim uśmiechem: „no”!”

Prawda. Plus to, że inni nie byli tak dociekliwi i nie zadawali pytania, czy rozumiem. Tłumacz w telefonie – kiedy już miałam taką możliwość, żeby go mieć, to nie był dobry pomysł. W sensie – języka za mnie się nie nauczy, ale za to kretyńsko przetłumaczyć to potrafi…

Nie wierzę w magiczne „poznaj 100 słów”, ani naukę przez sen.

Dobre rady, jak się uczyć… też niekoniecznie się przydają. To naprawdę bardzo indywidualna sprawa. Ja nie mam daru do języków (wg naukowców Egipcjanom to najłatwiej przychodzi, tylko jeszcze nie odkryli i nie zbadali dlaczego), nie wierze w magiczne „poznaj 100 słów”, ani naukę przez sen.

Czas i pieniądze to luksus, którego nie miałam…

Każdy musi wypracować swój sposób. A na to, nie oszukujmy się potrzebne są: pieniądze i czas. Ja nie miałam ani jednego, ani drugiego.

Pomiędzy jedna a drugą pracą, odbieraniem syna ze szkoły i wspierałam go.. w jego problemach językowych również (z podstawami angielskiego poszedł do klasy zgodnej ze swoim wiekiem), trudne  to… No robiłam co mogłam, ale to i tak za mało.

Frustracja mnie nie opuszczała… To nie jest przyjemne, kiedy z mapą w ręku, zaznaczonym adresem pytałam (stukając palcem w krzyżyk zaznaczony na mapie) kierowcę autobusu jadącego w drugą stronę – do tego przez długi czas nie mogłam się przyzwyczaić: ruch lewostronny oznacza problem na rondach i autobusy w siną dal…jadą.

Zupełnie odwrotnie do mego myślenia… No i co? On mi odpowiadał. I co z tego??? Przecież i tak nie rozumiałam! Ale tu znowu wraca.. ludzka życzliwość. Kierowca potrafił na przystanku wyjść z autobusu i ręką mi pokazać gdzie mam iść, na palcach policzyć, w który zakręt skręcić. Nie, nikt z pasażerów nie miał z tym kłopotu. I tak: pismo obrazkowe i dogadywanie się na migi było podstawą mojej angielszczyzny!

I na co Ci te języki…

Po 2 miesiącach nauczyłam się robić zakupy w sklepie samoobsługowym. Wcale nieśmieszne 🙂 . Kiedyś, jak robiłam zakupy z synem on mnie zapytał: mamo, dlaczego na pytanie kasjera odpowiadasz „no”? I tu żaróweczka… istotnie, niektórych to bawiło, ale no…profesjonalnie grzecznie… No jak dlaczego, przecież pytał, czy chce paragon! „Nie mamo, oni pytają czy płacisz kartą, czy gotówką”…. !Uuuuuupppppppppssssssssss…okay!

Jednak ta umiejętność nie zmieniła wiele. Frustracje można wytupać, ale to niczego nie zmieni, gdy..na przykład dziecko uczy się skomplikowanych, jak na jego wiek, procesów mejozy i mitozy, a ono akurat biologicznie mniej, niż matematycznie i językowo.. A w szkole to tylko po angielsku.

I tu kłania się stary dowcip, jak kiedyś bardzo dawno temu jakiś zachodni turysta zabłąkał się na polską wieś. Chciał nadać telegram, poszedł na pocztę. Pyta się pani czy może po angielsku z nią się porozumieć? Nie. Po chińsku? Nie. Po francusku? Nie. Po włosku? Nie. Po hiszpańsku? Nie. Zrezygnowany wyszedł… A ona: „i na co ci te języki..?”.

Czasy są inne. Języki jak najbardziej przydają się, zwłaszcza osobom, które chcą żyć poza ojczystymi granicami.

Nieangielski komunikatywny…

I żeby nie było: Szkocja jest naprawdę przyjaznym krajem. Mam zwyczaj przepraszania, że nie mówię po angielsku – wszak tu żyję, a nadal jestem na etapie angielski: „nieangielski komunikatywny”.  Zazwyczaj słyszę: „nie szkodzi – ja też nie znam polskiego”.

Do tego dzieci w szkole dostają dodatkowe godziny pracy indywidualnej, ty dostajesz tłumacza we wszystkich instytucjach: od urzędu po lekarza. Nie trzeba znać języka, żeby tu żyć. Znam osoby, które od 10 lat tu żyją i dają radę. Tylko to… no jest nieumiejętnością współistnienia (oczywiście to tylko moje zdanie). I z tego wynika następna sprawa: jeśli ktoś będzie chciał cię zrozumieć – zrobi to, jeśli nie… angielski nie pomoże!

Tak samo jak  z emigracją: będziesz chciał dać rade- dasz, nie! Angielski Ci nie pomoże! Jednak z angielskim będzie o wiele, wiele łatwiej… W każdym aspekcie: pracy (no przede wszystkim), pasji, kontaktów z dziećmi i ich znajomymi… Swoimi znajomymi stąd- również.

Jeśli ktoś będzie chciał cię zrozumieć – zrobi to, jeśli nie… angielski nie pomoże!

I tak. To kolejny aspekt emigracji. Zależy po co chcesz przyjechać. Jeśli żeby tu żyć  -angielski jest ważny. Nie da się zrozumieć ludzi i ich kultury, niemówiąc w ich języku. Sam też siebie nie wypowiesz- a to akurat dla mnie ważne. Oczywiście, każdy ma inne priorytety.

W Edynburgu jest kilkadziesiąt narodowości (dane się zmieniają, nie radzę korzystać z tych sprzed jakiegoś czasu. Na pewno w szkole mego syna na niewiele ponad 1000 uczniów- jest ponad 40)  – każdy mówi innym angielskim:  kwestia melodii, wymowy, swoich naleciałości. Od „królewskiego angielskiego” bardzo daleko…

nauka języka na emigracji

Z językami różnie bywa – Rosyjscy faworyci literaccy w pisowni angielskiej też są nie-do-ogarnięcia 🙂

Prawdopodobnie (a nawet na pewno) mieszkańcy Glasgow (godzina autobusem) mówią zupełnie inaczej…

O mnie, mówiącej po „nibyangielsku” nigdy nikt nie powiedział, że jestem Polką…widać coś musi być w mojej wymowie, co inaczej świszczy…

Ale…to jest ponoć śmieszne, a nie niezrozumiałe! O tym niebawem napisze, bo tego…w Polsce bym nigdy nie zaznała! Radości, którą daje innym nacjom polska mowa. Okazuje się bowiem, że polski jest, albo może, być śmieszny! Nauka daje nam niesamowite możliwości: tak samo jak podróże.

Możemy spojrzeć na siebie z ukosa! I może też dlatego chciałam wyjechać z Polski? Tam nie mogłabym poznać Tylku…no..fajnych ludzi, którzy pokazali mi moje różne cechy.

I pokochać jeszcze bardziej języka polskiego!!

Nauka angielskiego w Szkocji:

  1. Wciąż dla obcokrajowców są darmowe lekcje w różnych instytucjach. Kwestia miejca i czasu, no i lektora. Zazwyczaj są to osoby, których drugim językiem jest angielski. W grupie polskiej to raczej rozmawiają pomiędzy sobą po polsku. Godziny raczej do południa. Jednak wieczorowe też są.
  2. Są kursy płatne… około 20 funtów miesięcznie… w szkołach, szkółkach… dużo tego.
  3. Youtube – tu każdy dla siebie coś znajdzie: ale… uwaga: znajdź osobę, która na pytanie „jak to poprawnie wymówić?”, odpowiadała „posłuchaj tubylców”!
  4. Darmowe aplikacje – dużo tego!!
  5. Prywatne lekcje: od 15 do 30 funtów za godzinę! Ważne: sprawdź nauczyciela!
  6. College w Edynburgu – można darmowo na part time i płatnie na full time (ale są dofinansowania)- kursy zaczynają się w sierpniu i styczniu, obsługa sekretariatu także w języku polskim.

To tylko nieliczne możliwości. Jest radio, telewizja, ludzie na ulicy! Mnie boli, że no nigdy, po angielsku nie wypowiem dokładnie tego, co pomyśli głowa!

Ale już jest dobrze! „Thank you” nie brzmi – a bywało zupełnie niezamierzenie –  jak „f..k you”…


Poradnik Emigracyjny Specjalnie dla Ciebie

Jeżeli coraz poważniej myślisz o pracy za granicą, zajrzyj na stronę poradnika, który napisałem specjalnie dla Ciebie.

Dowiesz się z niego między innymi jak krok po kroku przygotować się do wyjazdu, na co uważać oraz jak zabrać się do podboju zagranicznego rynku pracy.

Książka powstała na podstawie doświadczeń osób, które wyemigrowały w różne zakątki kuli ziemskiej i zapewniam, że porady w niej zawarte pozwolą dobrze przygotować Ci się do podróży bez względu na kraj, do którego się wybierasz. Jeżeli jeszcze nie masz upatrzonego kierunku – pomoże Ci go wybrać!

Kup książkę już dziś

„Emigracja dla Każdego” jest już dostępna w wersji ebook. Możesz odebrać swoją kopię klikając na przycisk poniżej. Dziekuję za zaufanie i powodzenia w przygotowaniach do emigracji.

Add to Cart

Kupując książkę – fundujesz posiłki dla dzieci.

Tak jak wspomniałem wcześniej  – czasami jedna decyzja może zmienić bardzo wiele w Twoim życiu. W przypadku zakupu książki Twoja decyzja może zmienić sytuację głodnych dzieci.

Każdy sprzedany egzemplarz książki oznacza jeden posiłek przekazany na rzecz Polskiej Akcji Humanitarnej a ramach programu Pajacyk.


Możesz również wesprzeć nasz projekt na platformie WSPIERAM.TO i otrzymać książkę ze specjalną dedykacją w dniu premiery.

Crowdfunding działa na zasadzie „Wszystko albo Nic”, więc w przypadku, gdy zbiórka się nie powiedzie – pieniądze wrócą do Ciebie.

KLIKNIJ I WESPRZYJ „Emigrację dla każdego”

1 KSIĄŻKA = 1 POSIŁEK

Pajacyk to program dożywiania dzieci prowadzony przez Polską Akcję Humanitarną (PAH). Każdy sprzedany egzemplarz mojej książki funduje jeden posiłek. Nabywając książkę przekazujesz 4 zł dla Pajacyka. 

Będąc na emigracji organizowałem zbiórki dla polskich Domów Dziecka oraz organizowałem sportowe eventy charytatywne dla dzieci chorych na raka. Teraz dzielę się zyskami ze sprzedaży książki z dziećmi, które również tego potrzebują.

Już wkrótce w przedsprzedaży

Pobierz Darmowy Rozdział

Planujesz wyjazd za granicę? Pobierz darmowy rozdział poradnika, który powstał właśnie z myślą o Tobie! Wpisz swoje dane kontaktowe, aby otrzymać bezpłatnie rozdział książki na swoją skrzynkę e-mail. Zero spamu – tylko informacje o nowych wpisach. W każdej chwili możesz wypisać się z newslettera.

Tylko informacje związane z emigracją. Możesz się wypisac w każdej chwili Powered by ConvertKit
2018-06-13T20:16:45+00:00

About the Author:

2 komentarze

  1. Dominic Kwiecień 18, 2018 at 2:49 pm - Reply

    To teraz po Porto galsku proszę coś powiedzieć 😉

    • Katarzyna K. Kwiecień 18, 2018 at 7:38 pm - Reply

      Spoko…juz niebawem😉. Ucze sie od najlepszych- tutejszych mieszkancow: caramba clientas- juz znam😉! No i oczywiscie obrigada😊

Leave A Comment