wyjazd do Irlandii emigracja dla kazdego

[Sláinte] Krótka historia jednej decyzji…

Moja irlandzka przygoda zaczęła się na rok przed wyjazdem. Za „króciaka”, którego redakcja, w której pracowałem w Polsce wyceniała na 5-10 złotych, z Irlandzkiej redakcji otrzymałem…100 euro. Reszta poszła już prawie tak samo, jak w wypracowaniu, które napisałem na maturze 🙂

Przez całe cztery lata w liceum nasza wychowawczyni-polonistka wpajała nam dwie rzeczy: że zanim zabierzemy się do pisania – trzeba mieć plan, oraz jak powinno wyglądać wzorcowe wypracowanie

Tak, tak właśnie wzorcowe: „Wstęp – Rozwinięcie – Zakończenie” i kilka rzeczy pomiędzy 🙂

Jakby matura była mało stresującym przeżyciem, gdy zobaczyłem tematy, nagle w mojej głowie zaiskrzyło. Miałem plan, ale do wzorca było daleko 🙂 powiedziałbym nawet, że baaardzo daleko 😉 Teraz sobie myślę, że to było dosyć brawurowe posunięcie ucznia profilu matematyczno-fizycznego na polu humanistycznym…

Jedna decyzja, jeden krok poza ramy – a tak wiele się zmieniło. Podczas oczekiwania na wyniki na słupskiej „Baszcie” emocje miałem chyba większe niż przed startem w międzynarodowym mityngu (kiedyś skakałem wzwyż – dzisiaj jeszcze trochę podskakuję): „Ale czy zrozumieli co chciałem przekazać i co iskrzyło w mojej głowie…”

Od stresu do oklasków

Na auli I LO w Słupsku wyniki odczytywała Krystyna Danilecka-Wojewódzka, ówczesna dyrektorka liceum (obecnie wiceprezydent Słupska). I tak szły oceny klasa po klasie od „szósteczek” do „glanów”. Mojego nazwiska ni widu ni słychu.

„A teraz…praca, którą musiałam przeczytać dwa, czy trzy razy…”- powiedziała wreszcie dyrektor. „Nie, no glan jak nic…” – sobie myślę. Zachciało mi się eksperymentować.

„Marcin, jeżeli nie masz nic przeciwko chciałabym przeczytać Twoją pracę wszystkim…”. Nie powiem, że stres aren sportowych jest mi obcy, ale to był zupełnie inny wymiar stresu, do którego nie byłem przyzwyczajony.

Jedna decyzja, jedno wyjście poza ramy – skończyły się oklaskami całej szkoły. Nie będę się rozpisywał o samym wypracowaniu, ale generalnie plan był taki, żeby przejść przez temat jak przez podróż, podczas której spotykałem swoich „ziomków” literackich, którzy tłumaczyli mi to i tamto.

Ktoś tam się zdaje czekał na Godota, był też Ernest H. (co to go powinni czytać prawdziwi dziennikarze podobno :-)).

JEDNA DECYZJA!

Z mat-fizu do gazety

I tak mnie humanistycznie poniosło, że zaraz po liceum zacząłem współpracować z lokalnym dziennikiem. Tam, w słynnym pokoju „107” szkoliłem się pod okiem Katarzyny K. (która pisze właśnie o „Szkockiej w kratkę” :-)), Pawła Z. i Grzegorza B.

Cyferek i liczb oczywiście nie odpuściłem – równolegle studiowałem ekonomię, no i skakałem wzwyż oczywiście 😊

Z czasem praca w gazecie stała się „atrakcyjną rutyną”. Z jednej strony cały czas działo się coś nowego, ale z drugiej strony, jak codziennie nowe to i do tego się człowiek przyzwyczaja i traktuje jak rutynę. Były też zmiany na rynku medialnym i polskie media za pieniądze stawały się „NIE polskie”. Z winiety naszej gazety zniknęło również słowo „Niezależny”.

Mniej więcej w tym czasie (rok 2005) do Irlandii wyjechał mój młodszy brat.  Dał mi namiary na kilka gazet polonijnych ukazujących się w tym czasie w Dublinie. W tym do redakcji Evening Heralda, który wydawał polski dodatek.

Udało się nawiązać współpracę i poszły pierwsze teksty. Chwila zadumy przyszła, gdy, jak co miesiąc przeglądaliśmy w redakcji zszywki z gazetami, w których były miesięczne wyceny naszych tekstów. Za „króciaka” można było liczyć na 5-10 złotych (w zależności humoru redaktora J). A tu z Irlandii nagle pojawiło się…100 euro za podobny tekst.

Dziś już wiem, że decyzja o wyjeździe zapadła właśnie wtedy. Niestety na tamten czas to było za mało, żeby wyjść ze strefy komfortu i odejść z gazety.

Zamiast stresu czułem ulgę…

 W 2006 roku było kolejne przejęcie na rynku medialnym. Moja gazeta wchłaniała drugi dziennik. To był też czas, gdy mieliśmy super zespół i podczas porannych zebrań tematy same leciały z rękawa, współpraca pomiędzy działami była na przyzwoitym poziomie.

Aż tu nagle…;-) Zaczęły się zwolnienia. Przyznam szczerze, że gdy usłyszałem swój „wyrok” po raz pierwszy (i ostatni jak się okazało) zdenerwowałem się tą całą sytuacją.

Nie byłem zły na sam fakt, bo o zmianach mówiło się od dawna i jak się później okazało z redakcji odeszły praktycznie wszystkie osoby, z którymi dobrze się pracowało, a na końcu odeszła i osoba, która przekazywała mi złe wieści.

Najbardziej wkurzyła mnie forma przekazu i „kit” jaki przy tej okazji się pojawił. Proste: „Słuchaj musimy zwolnić tyle i tyle osób – jesteś na liście” by wystarczyło. Niestety zwalnianie pracownika ma to do siebie, że jest dużo mniej komfortowe niż puszenie się po drugiej stronie stołu podczas rozmów kwalifikacyjnych.

Po wyjściu z redakcji czułem się dziwnie – ulga, radość i motywacja do działania. Następnego dnia kupiłem bilet lotniczy linii Centralwings do Dublina i zacząłem przygotowywać swój nowy plan.

bilet do Irlandii

Patrząc na całą sytuację dzisiaj powinienem co roku świętować dzień, w którym dostałem wypowiedzenie, bo dzięki temu w moim życiu zmieniło się bardzo wiele.

JEDNA DECYZJA DZIĘLI NAS OD OSIĄGNIĘCIA CELU. CZASAMI TO TYLKO MAŁY KROK…

Czasami ta decyzja może być całkowicie Twoja (czego Ci z całego serca życzę). Najczęściej jest jednak tak, że to jakaś życiowa sytuacja, iskrzenie w głowie 😊 powoduje, że musisz wyjść z swojej strefy komfortu i podjąć ryzyko.

Powtarzanie cały czas tej samej mantry i robienie w kółko tego samego, nie przyniesie przecież innego rezultatu.

Praktycznie w 99% emigracyjnych sytuacji – zmiana kończyła się „oklaskami” na koniec. Oklaskami nie od widowni, ale oklaskami dla samego siebie, że dzięki tej jednej decyzji udało się zrealizować własne cele. Takie jak:

  • Podróżowanie
  • Większe zarobki
  • Naukę języka
  • Spłatę kredytu
  • Budowę domu
  • Zdobycie doświadczenia w międzynarodowym towarzystwie
  • Nabranie dystansu
  • Realizowanie planów bez względu na okoliczności

A jaki cel Ty chciałbyś zrealizować dzięki emigracji? MASZ ODWAGĘ PO NIEGO SIĘGNĄĆ?


Poradnik Emigracyjny Specjalnie dla Ciebie

Jeżeli coraz poważniej myślisz o pracy za granicą, zajrzyj na stronę poradnika, który napisałem specjalnie dla Ciebie.

Dowiesz się z niego między innymi jak krok po kroku przygotować się do wyjazdu, na co uważać oraz jak zabrać się do podboju zagranicznego rynku pracy.

Książka powstała na podstawie doświadczeń osób, które wyemigrowały w różne zakątki kuli ziemskiej i zapewniam, że porady w niej zawarte pozwolą dobrze przygotować Ci się do podróży bez względu na kraj, do którego się wybierasz. Jeżeli jeszcze nie masz upatrzonego kierunku – pomoże Ci go wybrać!

Książka już niedługo będzie dostępna w przedsprzedaży. Ty już dzisiaj może pobrać darmowy rozdział wypełniając krótki formularz poniżej. Obiecuje, że nie będziesz otrzymywał, żadnego spamu – jedynie informacje o nowych wpisach na blogu oraz dotyczące ofert specjalnych dotyczących książki.

Jeżeli nie chcesz otrzymywać tych informacji – możesz w każdej chwili wypisać się z newsletteru.

Kup książkę już dziś

„Emigracja dla Każdego” jest już dostępna w wersji ebook. Możesz odebrać swoją kopię klikając na przycisk poniżej. Dziekuję za zaufanie i powodzenia w przygotowaniach do emigracji.

Add to Cart

Kupując książkę – fundujesz posiłki dla dzieci.

Tak jak wspomniałem wcześniej  – czasami jedna decyzja może zmienić bardzo wiele w Twoim życiu. W przypadku zakupu książki Twoja decyzja może zmienić sytuację głodnych dzieci.

Każdy sprzedany egzemplarz książki oznacza jeden posiłek przekazany na rzecz Polskiej Akcji Humanitarnej a ramach programu Pajacyk.


Możesz również wesprzeć nasz projekt na platformie WSPIERAM.TO i otrzymać książkę ze specjalną dedykacją w dniu premiery.

Crowdfunding działa na zasadzie „Wszystko albo Nic”, więc w przypadku, gdy zbiórka się nie powiedzie – pieniądze wrócą do Ciebie.

KLIKNIJ I WESPRZYJ „Emigrację dla każdego”

1 KSIĄŻKA = 1 POSIŁEK

Pajacyk to program dożywiania dzieci prowadzony przez Polską Akcję Humanitarną (PAH). Każdy sprzedany egzemplarz mojej książki funduje jeden posiłek. Nabywając książkę przekazujesz 4 zł dla Pajacyka. 

Będąc na emigracji organizowałem zbiórki dla polskich Domów Dziecka oraz organizowałem sportowe eventy charytatywne dla dzieci chorych na raka. Teraz dzielę się zyskami ze sprzedaży książki z dziećmi, które również tego potrzebują.

Pobierz Darmowy Rozdział

Planujesz wyjazd za granicę? Pobierz darmowy rozdział poradnika, który powstał właśnie z myślą o Tobie! Wpisz swoje dane kontaktowe, aby otrzymać bezpłatnie rozdział książki na swoją skrzynkę e-mail. Zero spamu – tylko informacje o nowych wpisach. W każdej chwili możesz wypisać się z newslettera.

Tylko informacje związane z emigracją. Możesz się wypisac w każdej chwili Powered by ConvertKit
2018-06-13T20:16:13+00:00

About the Author:

Marcin Klinkosz

Leave A Comment